| Spis treści |
|---|
| Semestr za granicą: relacja z Pragi |
| Strona 2 |
| Strona 3 |
| Wszystkie strony |
Na początek kilka słów wyjaśnienia. Poniższy tekst ma charakter
dość nieformalny, pisałem zaraz przed sesją, chcąc wysłać go przy
najbliższej okazji na forum. Niestety okazało się, że serwer zniknął,a
forum przestało działać. Postanowiłem więc opublikować go teraz tutaj.
Już od dawna planowałem napisać na forum parę słów na temat mojego
pobytu w Pradze, jednak dopiero teraz udało mi się ten plan wcielić w
życie. Po części z powodu problemów z dostępem do Internetu (niech żyją
darmowe hot spoty), po części z wrodzonego lenistwa. Może to i lepiej,
dzięki temu mój potencjalny post nie zniknął wraz z włamaniem na forum.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło... a teraz do rzeczy.
Dla niewtajemniczonych, zniknąłem na jeden semestr do Pragi, gdzie
studiowałem na Uniwersytecie Karola. Nie, nasz wydział nie ma
podpisanej umowy o wymianie z Czechami, wszystko odbyło się trochę inaczej. Zawsze lubiłem
Pragę. Dziwnym trafem, nocując w schronisku turystycznym w Brukseli,
podczas konferencji poświęconej patentom na oprogramowanie (to temat na
osobną historię), spotkałem Stepana, człowieka pracującego
na wydziale matematyki Uniwersytetu Karola. Tak się to wszystko
zaczęło, a jakieś kilkadziesiąt maili później (nie będę zanudzał szczegółami),
pokonując powszechną niewiedzę (nikt w DWZ ani na WMS nie potrafił
powiedzieć, jak załatwić wymianę nieobjętą umową Sokratesa) udało mi
się podsunąć do podpisu prof. Rudolowi jakiś dokument, przysłany mi
przez Czechów. Wprawdzie dziekan też nie dokońca wiedział o co chodzi, i
kto powienien za całą sprawę odpowiadać, ale podpisał i obiecał, że rok zaliczy.
Chwała mu za to i trzymam za słowo.
Dostałem miejsce w akademiku, niestety w jakiejś szalonej cenie.
Pocieszałem się tym, że może cenę usprawiedliwia jakaś atrakcyjna
lokalizacja w samym centrum. Zmieniłem zdanie, gdy tramwaj po 45
minutach jazdy dotarł z centrum na pętlę, a ja ujrzałem kompleks
wyglądający bardzo podobnie do naszego Miasteczka. W tym momencie
postanowiłem szukać (uwaga, tego słowa w Czechach lepiej nie używać,
mówi się ,,hledat'') mieszkania, tym bardziej, że dowiedziałem się, iż
w moim budynku nie ma Sieci. Zmieniłem zdanie gdy okazało się, że cena
spadła o... połowę! Podobno w poprzednim semestrze zagraniczni studenci
poskarżyli się o dyskryminację. Zrozumiecie o co chodzi, gdy powiem, że
ta połowa to jakieś 350zł/miesiąc. Ciekawa sprawa, wszyscy zagraniczni
studenci ulokowani są w jednym budynku, dzięki temu mamy tutaj
pozytywną międzynarodową atmosferę.


